Kto nam ukradł cały śnieg?

Najprostsza odpowiedź brzmi: sami się okradliśmy! To my, ludzie, wyrodne dzieci Matki Natury, zafundowaliśmy sobie globalne ocieplenie. Wywołaliśmy efekt cieplarniany, folgując naszym nieokiełznanym konsumpcyjnym zachciankom i produkując coraz więcej towarów, aby zaspokajać nasz sztucznie pobudzany i niepohamowany apetyt. Ciepły grudzień bez płatka śniegu obnaża materiał dowodowy. Zanim jednak skwapliwie ukrzyżujemy gatunek ludzki na ołtarzu ekologii, warto przyjrzeć się kilku faktom z historycznej perspektywy.

bydlo hodowlane globalne ocieplenie

  1. Efekt cieplarniany, zwany również „szklarniowym”, to naturalny mechanizm kumulowania ciepła przez atmosferę, która wpuszcza do środka promieniowanie słoneczne, a zatrzymuje w dużej mierze promieniowanie cieplne, emitowane przez Ziemię. Gdyby nie efekt cieplarniany, średnia temperatura na naszej planecie wynosiłaby minus dwadzieścia stopni Celsjusza. Oznaczałoby to raj dla narciarzy, ale mroźne piekło dla hodowców owoców cytrusowych.
  2. Stężenie dwutlenku węgla, czyli głównego uszczelniacza atmosfery, zmieniało się w historii naszej planety z przyczyn naturalnych, co zapewne częściowo powodowało epoki lodowcowe oraz ocieplenia. W spadku po ostatnim zlodowaceniu Polska otrzymała na pocieszenie pojezierza.
  3. W ciągu ostatnich stu lat stężenie CO2 wzrosło dwukrotnie, a średnia temperatura podskoczyła o 0.8 stopnia Celsjusza. To dużo, chociaż w historii Ziemi amplituda średnich temperatur wahała się od – 6 do + 15 stopni Celsjusza.
  4. Wzrost stężenia dwutlenku węgla – uczeni są tutaj zgodni – jest spowodowany naszą wzmożoną działalnością rolniczoprzemysłową. Jednak możliwe są też zmiany klimatyczne wywołane innym czynnikami, na przykład aktywnością Słońca, których efekty bywają dużo silniejsze. Za kilka miliardów lat wzrost świetlistości Słońca, nieuchronnie zamieniającego się w czerwonego olbrzyma, spowoduje odparowanie wody na naszej planecie, a następnie stopienie skał na jej powierzchni (szacuje się, że warunki pozwalające na utrzymanie biosfery potrwają jeszcze tylko kilkaset milionów lat).fazy spalania slonca
  5. (więcej…)

Czytaj więcej

Dlaczego polecamy na narty Włochy?

Na wypad na narty Włochy są krajem idealnym: doskonałe trasy zjazdowe i turystyczna infrastruktura, niewymuszona włoska gościnność, piękna pogoda oraz korzystna relacja ceny do jakości.

narty włochy dolomity
narty Włochy – tu Madonna di Campiglio

Na myśl o wypadzie na narty Włochy powinny pojawić się w naszym umyśle jako jedna z pierwszych możliwości. Zaznaczmy od razu, że nie chodzi tu o faktycznie pierwsze skojarzenie, bo to często może dotyczyć górki za chałupą znajomej gaździny w Białce, ale o planowanie wymarzonych  ferii zimowych przez osoby, które już zakosztowały rozkoszy jazdy na alpejskich stokach bądź chcą jej wreszcie zakosztować. Dodajmy, że mimo wszystkich najnowszych inwestycji wciąż trudno porównywać ośrodki narciarskie w Polsce i w Alpach, choćby ze względu na takie oczywistości, jak wielkość ośrodków i długość sezonu… W obrębie samych Alp różnice między poszczególnymi krajami, a nawet regionami jeżeli chodzi o warunki narciarskie są raczej niewielkie: wszędzie znajdziemy dziesiątki, albo i setki kilometrów świetnie przygotowanych tras, co najmniej od grudnia do kwietnia.

A zatem powody, dla których wybieramy tę a nie inną destynację, będą leżały w tych wszystkich poza-stricte-narciarskich uwarunkowaniach.

Tak więc narty we Włoszech: kraj, który kojarzy nam się z makaronem, dobrym winem, gondolierem w Wenecji nucącym „O sole mio”, czy radosnym letnim wypoczynkiem na plaży, w swojej zimowej odsłonie okazuje się jedną z najchętniej wybieranych przez Polaków destynacji. Jednym z powodów na pewno jest to, że ze względu na te wszystkie ciepłe skojarzenia wymienione wcześniej oraz fakt, że dzięki naturze samych Włochów, radosnej i ekstrawertycznej, Italia to kraj, gdzie Polacy często po prostu dobrze się czują. Śpiewna, łatwo wpadająca w ucho italska mowa i serdeczna, niewymuszona gościnność, której doświadczamy zwłaszcza w Alpach, tworzą atmosferę swojskości i bycia „u siebie”.
(więcej…)

Czytaj więcej